POCHWYCIŁEŚ MNIE, PANIE

Panie,

pochwyciłeś mnie, a ja nie mogłem Ci się oprzeć.

Długo biegłem, aleś Ty biegł za mną.

Obchodziłem naokoło, aleś wiedział o tym.

Dogoniłeś mnie.

Ja się broniłem,

Tyś zwyciężył!

Więc jestem, Panie:

powiedziałem "tak", zdyszany, pokonany,

prawie wbrew sobie

i drżałem jak zwyciężony na łasce zwycięzcy,

gdy spoczęło na mnie Twe spojrzenie miłości.

Pojdz_za_Mna

BOGATY MŁODZIENIEC

Panie, przed wielu, wielu laty Spotkałem Cię na drodze do Jeruzalem. Była wczesna wiosna. Kwitły drzewa migdałowe. Pamiętam tę chwilę, gdy podszedłszy do Ciebie, Spytałem, co mam uczynić, Aby być doskonałym. Odparłeś, że powinienem sprzedać Całą moją majętność, Pieniądze rozdać ubogim I iść za Tobą. Ogarnął mnie smutek. Stchórzyłem. Powróciłem do domu. A teraz jestem już starcem, Mam liczną rodzinę, Mój majątek pomnożył się w dwójnasób, Ludzie uważają mnie za szczęśliwego, Ja jednak czuję w sobie dotkliwą pustkę, Niedosyt I beznadziejność, Które nawet moim najbliższym Ujawnić się boję, Na pewno by mnie wyśmiali. Minęły lata, A ja wciąż zapomnieć nie mogę Tamtej wiosny, Mojego pytania I kwitnących drzew migdałowych.

Roman Brandstaetter